DSC02292.JPG
5.JPG
C0054T01.JPG

Jacek Hałas - absolwent ASP, muzykant (akordeon, lira korbowa, fortepian, pasterskie flety i perkusjonalia), śpiewak, tancerz, aktor, kompozytor, performer. Współzałożyciel kilku formacji muzycznych.

Twórca i uczestnik międzynarodowych projektów artystycznych, teatralnych oraz filmowych. Zajmuje się tradycjami wędrownych śpiewaków, tańcem korowodowym i wirowym, muzyką tradycyjną Europy wschodniej, działalnością warsztatową i edukacyjną, tworzy muzykę dla teatru, filmu i radia.

Artykuł w Głosie Pacjenta Onkologicznego nr 6, grudzień 2018, str. 22-23

Metody arteterapii w ramach warsz­tatów tańca tradycyjnego, nawiązują do improwizacji ruchowej i tanecznej, pracy z ciałem, nauki odczuwania i relaksacji. W zajęciach mogą brać udział osoby w każdym wieku i o róż­nym poziomie sprawności. Taniec w grupie pacjentów onkologicznych, integruje jej członków, pomaga stwo­rzyć wspólnotę. Muzyka i taniec anga­żuje wszystkich pacjentów, bez względu na ich wykształcenie oraz zdolności i umiejętności muzyczne i taneczne. Wykorzystanie muzyki, tańca i ruchu jako metody pomagania sobie i innym jest nie tylko atrakcyjne, ale i skutecz­ne.

Oddziaływania muzyką i tańcem mogą zaktywizować w człowieku róż­norodne układy fizjologiczne, sty­mulując układ nagrody w mózgu, dostarczając przyjemności, emocji pozytywnych, jako przeciwwagi do za­lewających pacjenta emocji negatyw­nych. Oddziaływania intelektualne nie mają wtedy takiej siły, jak emocje pozytywne - jako przeciw-regulacja wobec emocji negatywnych. Kontakt ze sztuką, a zwłaszcza z muzyką i tań­cem, które tak łatwo regulują nastrój, dostarcza poczucia bezpieczeństwa (poprzez zmniejszenie napięcia oraz rozluźnienie psychiczne i fizyczne), jest też zbiornikiem ogromnej energii, która może witalizować osłabiony or­ganizm.

Spośród różnych sztuk muzyka i ta­niec zajmuje specjalne i unikatowe miejsce w terapii. Jest bowiem nie­zwykle złożonym bodźcem, silnego i wielowymiarowego oddziaływania na człowieka.

Muzyka i taniec daje bezpośredni unikatowy' dostęp do afektywno-moty- wacyjnych systemów w mózgu. Ponad 90% ludzi potrafi tańczyć, a to że tego nie robią, wynika z uprzedzeń i psy- chiczno-fizycznych blokad. Osoby, któ­re trafiają na warsztaty są w większości zestresowane, wewnętrznie „pospina­ne”. Warsztaty tańca pomagają, po­znać się nawzajem, zbudować pewien rodzaj więzi, wspólnoty, dzięki której będą odczuwali radość przebywania ze sobą. Wtedy, ustępują blokady.

Warsztat poprzez terapię tańcem i ru­chem, muzyką i śpiewem tradycyjnym łączy terapię i zabawę, pozwala jedno­czyć ciało, umysł i ducha i poprawić jakość życia. Taniec, muzyka, śpiew pomaga również rozładować stres i wyrażać emocje, a to wszystko ma ogromny wpływ na nasze ciało. Po­przez taniec uczestnicy mogą otworzyć się na nowe zainteresowania, dostar­czyć emocji zarówno do ich przeżywa­nia, jak i - co ważniejsze w chorobie - do ich wyrażenia, co odciąża i uwal­nia ciało. Warsztaty tańca tradycyjnego mają też na celu popularyzację trady­cyjnej kultury i muzyki, pielęgnowanie tożsamości kulturowej, są nauką i zaba­wą na bazie tradycyjnych polskich tań­ców etnicznych.

Celem warsztatów tańca tradycyj­nego jest nie tyle wyuczenie popraw­ności kroków i figur, ale poczucia zarówno jedności z własnym ciałem, jak i bycia członkiem wspólnoty/gru­py tanecznej. Należy pamiętać, że po­prawne kroki i figury zajmują miejsce drugorzędne.

Tańce korowodowe to najbardziej archaiczne formy taneczne, opierają się one na prostych, powtarzalnych, ła­twych do nauczenia sekwencjach kro­ków i rosnącej stopniowo dynamice, co pozwala szybko zbudować w grupie poczucie wspólnoty. Warsztat rozpo­czyna się od prostych zabaw w formie węża, by przez korowody w rzędach i półkolach dojść do tańców w krę­gach. Na warsztatach potańczyliśmy też w parach. Polską specyfiką i wy­różnikiem tego rodzaju tańców jest wirowanie, pokrewne najstarszym formom rytualnym, tańcom derwiszy, chasydów czy leczniczemu działaniu tarantelli.

Był też czas i miejsce na gry i zabawy taneczne z różnych tradycji zwłaszcza trójmiarowych (mazurkowych) i dwu- miarowych tańców polskich (chodzo­ny, polka). Nie bez kozery tego rodzaju tańce stanowiły niegdyś podstawę za­baw dziecięcych, ucząc w formie naj­bardziej naturalnej procesów integracji i odrzucenia, czyli zasad funkcjono­wania w grupie, posługując się poza- werbalnym językiem ciała i fizycznego kontaktu.

Drugim - równie ważnym - składni­kiem naszego spotkania było śpiewa­nie z towarzyszeniem liry korbowej. Pieśni z tradycji dziadowskiej, ludo­we ballady i piosenki. Tradycja dzia­dowska to dziedzina sztuki odradzająca po latach zapomnienia. Wędrujący po terenach dawnej Rzeczypospolitej dziadowie śpiewali pieśni oparte na wątkach biblijnych, ale także historycz­ne dumy, ballady, pieśni o treści spo­łecznej; grywali też melodie taneczne. Bogaty i zróżnicowany repertuar pie­śniowy dziadów charakteryzował się tym, iż w obrazowy sposób ukazywały ogólnoludzkie prawdy, jednocześnie przypominając o wynikających z nich zasadach moralnych.

Obu warsztatom towarzyszyła żywa muzyka, która pozwalała dostosować rytm spotkania do indywidualnych potrzeb. Wykonywana na oryginal­nych tradycyjnych instrumentach (akordeon, bęben, skrzypce) obłaska­wiała zbudowaną wspólnie przestrzeń i tworzyła z niej na czas spotkania strefę magiczną.

Warsztat traktowany był przeze mnie jako proces, nie był z góry usta­loną formą i rozwijał się rytmem, który wynikał z potrzeb i możliwości uczestników. Wszystkie „narzędzia” z których korzystałem w czasie tych spotkań - ruch, taniec, głos, śpiew, kontakt fizyczny, opowieść, zmęcze­nie, żart, kontrast, suspens - były użyte po o to, by każdy z uczestników uświadomił sobie własne ogranicze­nia, przekroczył je i odkrył w sobie nowe możliwości. Niezwykle ważnym elementem były też zmiany przestrze­ni, w których pracowaliśmy, ponieważ generowały różne rodzaje zachowań i wpływały na to, w jakim kierunku rozwijała się praca.

Las - bezpośredni, fizyczny kontakt z naturą (drzewa, rozdroże, nierówno­ści podłoża, wiatr, słońce, deszcz, śpiew ptaków) oraz pewien rodzaj „intymno­ści” i „odosobnienia”, który tam znaleź­liśmy, pomagał wyzwolić się z gorsetu konwenansów i stereotypów zachowa­nia oraz pozwolić sobie na odrobinę „szaleństwa”. Na bazie kroków za­czerpniętych z tańców ludowych oraz technik tzw. białego głosu tworzyliśmy wspólnie niepowtarzalne „żywe” rzeź­by, labirynty, instalacje i „rytuały”.

Plaża - miejsce publiczne, czasem pełne obserwatorów, czasem intruzów lub sytuacji nieoczekiwanych sugero­wała pewien rodzaj pozytywnej „auto­cenzury” przekładającej się na dbałość o elegancję ruchu, czystość dźwięku, precyzję ruchu. Bardzo ciekawym było też doświadczenie - dla wielu pierw­sze - specyfiki wirowania w parze (oberek), które jest właśnie grą z prze­strzenią, naszą percepcją tejże i uważną w niej obecnością.

Taras - miejsce i sytuacja „pomię- dzy”- półprywatne, półoficjalne, nie­obowiązkowe, ponadprogramowe. Integracja przez poszukiwanie i wy­konywanie „wspólnego” repertuaru (fragmentów piosenek popularnych, biesiadnych), słowne potyczki, żarty i filozoficzne przypowieści dały szansę, by uczestnicy ujawnili na forum publi- cum inne talenty - literackie, wodzirejskie, poetyckie.

Sala - piątkowa potańcówka w na­miocie „weselnym” stała się okazją do wykorzystania wszystkich nabytych umiejętności tanecznych w sytuacji „Święta”. Eleganckie wnętrze, wieczoro­we kreacje i makijaże, lekko podniosły nastrój, muzyka wykonywana na żywo przez znakomitych muzyków, a przede wszystkim wspólny język kroków i fi­gur tanecznych, którym mogliśmy się posłużyć w tym kontekście, pozwolił na osadzenie tego, co często pozostaje tylko tworem warsztatowym w „praw­dziwym życiu”.

W czasie naszych spotkań - zarówno tych „oficjalnych”, warsztatowych, jak i prywatnych - wieczornych spotkań, wspólnych śpiewów i opowieści - udało nam się przez kilka dni wspólnej pracy i zabawy wyzwolić taki rodzaj energii grupy, który każdemu z jej członków daje zastrzyk energii i wiary w życie i w siebie. A więc główny cel warszta­tów został osiągnięty.