W czasie naszych spotkań - zarówno tych "oficjalnych", warsztatowych, jak i prywatnych - wieczornych spotkań, wspólnych śpiewów i opowieści - udało nam się przez kilka dni wspólnej pracy i zabawy wyzwolić taki rodzaj "energii grupy", który każdemu z jej członków daje zastrzyk energii i wiary w życie - i siebie. A więc główny cel został osiągnięty,

Warsztat - traktowany przeze mnie jako proces - nie był z góry ustaloną formą i rozwijał się rytmem, który wynikał z potrzeb i możliwości uczestników.

Wszystkie "narzędzia" z których korzystałem w czasie tych spotkań - ruch, taniec, głos, śpiew, kontakt fizyczny, opowieść, zmęczenie, żart, kontrast, suspens - były użyte o to, by każdy z uczestników uświadomił sobie własne ograniczenia, przekroczył je i odkrył w sobie nowe możliwości.

Niezwykle ważnym elementem były też zmiany przestrzeni, w których pracowaliśmy, ponieważ generowały różne rodzaje zachowań i wpływały na to, w jakim kierunku rozwijała się praca.

Las - bezpośredni, fizyczny kontakt z naturą (drzewa, rozdroże, nierówności podłoża, wiatr, słońce, deszcz, śpiew ptaków) oraz pewien rodzaj "intymności" i "odosobnienia" który tam znaleźliśmy, pomagał wyzwolić się z gorsetu konwenansów i stereotypów zachowania i pozwolić sobie na odrobinę "szaleństwa". Na bazie kroków zaczerpniętych z tańców ludowych oraz technik tzw. białego głosu tworzyliśmy wspólnie niepowtarzalne "żywe" rzeźby, labirynty, instalacje i "rytuały".

Plaża - miejsce publiczne, czasem pełne obserwatorów, czasem intruzów lub sytuacji nieczekiwanych sugerowała pewien rodzaj pozytywnej "autocenzury" przekładającej się na dbałość o elegancję ruchu, czystość dźwięku, precyzję ruchu. Bardzo ciekawym było też doświadczenie - dla wielu po raz pierwszy - specyfiki wirowania w parze (oberek), które jest właśnie grą z przestrzenią, naszą percepcją tejże i uważną w niej obecnością.

Taras - miejsce i sytuacja "pomiędzy" - półprywatne, półoficjalne, nieobowiązkowe, ponadprogramowe. Integracja przez poszukiwanie i wykonywanie "wspólnego" repertuaru (fragmentów piosenek popularnych, biesiadnych), słowne potyczki, "tłuste" żarty i filozoficzne przypowieści dały szansę, by uczestnicy ujawnili na "forum publicum" inne talenty - literackie, wodzirejskie, poetyckie.

Sala - piątkowa potańcówka w namiocie "weselnym" stała się okazją do wykorzystania wszystkich nabytych umiejętności tanecznych w sytuacji "Święta". Eleganckie wnętrze, wieczorowe kreacje i makijaże, lekko podniosły nastrój, myzyka wykonywana "na żywo" przez znakomitych muzyków, a przede wszystkim wspólny "język" kroków i figur tanecznych, którym mogliśmy się posłużyć w tym kontekście pozwolił na osadzenie tego, co często pozostaje tylko "tworem warsztatowym", w "prawdziwym życiu".

Z nadzieją na to, że wszyscy uczestnicy nadal korzystają z tego najlepszego źródła "odnawialnej energii",  jaką jest twórcze spotkanie.

 

Jacek Hałas. Wrzesień 2018